Warszawa : restauracje | bary mleczne | kawiarnie |puby | cukiernie


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bar Mleczny Prasowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bar Mleczny Prasowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 marca 2012

Bar Mleczny Prasowy

Share this Post Email This Share to Facebook Share to Twitter Share on Google Plus Share on Tumblr
Bar Mleczny Prasowy

  • ul. Marszałkowska 10/16, Warszawa
Bar zamknięty (11/11)
polecamy bar mleczny Złota Kurka dwa przystanki dalej
  • Tel. 022 628 44 27
  • właścicielka: Janina Gruszczyńska
  • Listopad 2011: Prasowy został zamknięty, ponieważ szefowa odchodzi na emeryturę. Ogłosimy konkurs i w ten sposób wyłonimy nowego najemcę – wyjaśnia Mateusz Dallali z Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami w Śródmieściu, który jest właścicielem lokalu. Kryterium wyboru będzie cena.
    
Menu
  • fasolka po bretońsku -- 4 zł za porcję
  • pyzy z gulaszem z serc wieprzowych --7,50 zł
  • dobre kluski, pierogi, dania mączne

Klimat także z dawnych czasów – aluminiowe widelce, krzesła i stoły w specyficznym stylu. Charakter stołówki.




Prawdziwy relikt przeszłości, czyli jedzenie z okienka. Ceny z dawnych czasów – za kilka złotych zjemy zupę – np. ogórkową lub żurek na podrobach.

czwartek, 8 marca 2012

Bar mleczny "Prasowy" ma znowu działać

Share this Post Email This Share to Facebook Share to Twitter Share on Google Plus Share on Tumblr
W lokalu przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie, w którym mieścił się bar "Prasowy", ma działać bar mleczny - taką decyzję podjął zarząd Śródmieścia. Chcieli tego mieszkańcy stolicy, którzy w ramach protestu w grudniu 2011 r. zajęli lokal i wydawali w nim posiłki.

W połowie listopada 2011 r. umowę najmu wymówiła miastu kobieta, która prowadziła w lokalu bar mleczny "Prasowy". Lokal przy ul. Marszałkowskiej 10/16 stał pusty. W grudniu zajęli go młodzi ludzie: ustawili krzesła, stoły, a także sztuczne kwiaty w butelkach. Przez dwie godziny, do czasu przyjazdu policji, wydawali w barze posiłki. Był to sprzeciw wobec zaprzestania działalności baru o kilkudziesięcioletniej tradycji.

Obecnie lokal czeka na nowego najemcę.

Rzeczniczka Śródmieścia Urszula Majewska powiedziała, że zarząd dzielnicy przychylił się do argumentów, że bar "Prasowy" pełnił szczególną rolę społeczną. Dlatego nowy najemca będzie musiał prowadzić tam bar mleczny.

Określą to warunki konkursu, który zarząd dzielnicy wkrótce ogłosi. Na razie wiadomo, że konkurs zostanie ogłoszony na trzy lata, a minimalną stawką wyjściową będzie 12 zł za metr kwadratowy.

Majewska dodała, że bar ma być dostępny dla wszystkich mieszkańców, m.in. dla osób niepełnosprawnych, przyjazny dla rodziców z dziećmi. - Proponujemy też rozszerzenie działalności - w lokalu mogłaby się także mieścić np. wypożyczalnia książek, kącik porad - dodała.

Powiedziała, że lokal przy ul. Marszałkowskiej wymaga dużych nakładów finansowych, obecnie np. nie spełnia on norm sanepidu.

środa, 21 grudnia 2011

Kilkadziesiąt osób weszło do zamkniętego Baru Prasowego na Marszałkowskiej

Share this Post Email This Share to Facebook Share to Twitter Share on Google Plus Share on Tumblr

19 grudnia 2011
kilkadziesiąt osób weszło do zamkniętego Baru Prasowego na Marszałkowskiej

  • Rzecznik śródmiejskiego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami Mateusz Dallali tłumaczy, że właścicielka, która prowadziła bar od 1994 r. przeszła na emeryturę i poprosiła o rozwiązanie umowy najmu. - Jeszcze nie zdążyliśmy wystawić lokalu na przetarg - mówi.


Na stoliku przy drzwiach mieszkańcy położyli ulotki z odezwą: "Bar Prasowy pełnił ważną funkcję dla lokalnej społeczności. Jest również częścią historycznego dziedzictwa Warszawy. Nowy, bardziej majętny najemca lokalu przy Marszałkowskiej 10/16 wkrótce zostanie wyłoniony w konkursie. Zamknięcie baru to sygnał, że władze nie życzą sobie obecności niezamożnych ludzi w centrum Warszawy".

Po dwóch godzinach do Prasowego wkroczyli urzędnicy ZGN- u i poprosili o opuszczenie lokalu. Nikt nie zareagował, więc wezwali policję. Przyjechały trzy radiowozy, policjanci uformowali zaporę na chodniku. Skończyło się wylegitymowaniem kilku osób. - Nie poddamy się - zapowiadają obrońcy Prasowego. I zapraszają na stronę www.prasowy.waw.pl, gdzie można śledzić losy baru i podpisać petycję przeciwko jego likwidacji.

Przez dwie godziny Prasowy wydał wczoraj 200 porcji jedzenia.






Przynieśli krzesła, obrusy w kratkę, garnki, talerze, sztućce. Wywiesili menu: "Fasola po bretońsku, kasza, buraczki, leniwe". - Nikt nas nie pytał, czy chcemy zamknięcia Baru Prasowego. Więc my też nie pytaliśmy, czy możemy go otworzyć - mówią młodzi mieszkańcy Śródmieścia.



- Nie lubię słowa "nielegalnie". Po prostu weszliśmy - mówi Jacek Fenderson, jeden z uczestników akcji. - Będziemy działać tak długo jak to możliwe. Reprezentujemy potrzeby społeczne wielu osób, również tych najbiedniejszych, którzy żywili się tu i zostali wykluczeni z przestrzeni publicznej.



Prasowy to popularny bar samoobsługowy przy Marszałkowskiej 10/16, który przez kilka dziesiątek lat karmił warszawiaków. Był jednym z ostatnich "mleczaków" w mieście. W listopadzie opustoszał, na szybie przyklejono kartkę: "Likwidacja". Lokal będący własnością miasta stał zamknięty przez miesiąc ku rozpaczy stałych konsumentów. Wreszcie młodzi mieszkańcy centrum nie wytrzymali. Aby zaprotestować przeciwko likwidacji legendarnej jadłodajni i wyrazić niepokój o jej przyszłość, otworzyli go na nowo. Wczoraj o godz. 13 weszli do środka.


Przy kasie zawisła tablica "dyżurów obywatelskiego gotowania". Mieszkańcy przynieśli z domów stoły, krzesła, obrusy w czerwoną kratkę, sztuczne kwiaty w butelkach, butle gazowe do gotowania, garnki, patelnie, talerze, kubki i sztućce. Wywiesili menu: "Fasola po bretońsku, kasza, buraczki, bułeczka z pastą z groszku. Cena według uznania". W kuchni pracowało kilkanaście osób w kolorowych fartuchach. Chłopak z kolczykiem w nosie lepił pierogi z soczewicą. Na klientów nie trzeba było długo czekać.


- Mój dziadek chodził do Prasowego, mój ojciec i ja. Tak jak do baru Uniwersyteckiego, który też zamknęli. Teraz jest patiseria Saint Honoré i już tam nie chodzę - mówi Wojciech Mejor, drukarz, grafik i ogrodnik hobbysta. - Bar mleczny to jedno z ostatnich miejsc, w którym mogą się spotkać przedstawiciele wszystkich klas społecznych. Moim zdaniem powinien być taki przepis, że na tysiąc mieszkańców przypada jedna tania jadłodajnia. Przecież żywienie to nie towar, nie da się tego rzucić na żer niewidzialnej ręki rynku.