
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą worth seeing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą worth seeing. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 lutego 2022
poniedziałek, 8 lutego 2021
Warszawskie kapliczki podwórkowe

Warszawskie kapliczki podwórkowe powstały w 1943 r. po sowieckim nalocie na miasto
(Tekst z miesięcznika "Uważam Rze Historia")
Tę noc sprzed 70 lat wielu warszawiaków zapamiętało na długo. Tuż przed północą z 12 na 13 maja 1943 kilkadziesiąt sowieckich bombowców przez przeszło dwie godziny bombardowało miasto. Były setki zabitych i rannych, a wiele budynków znalazło się w gruzach. Zrozpaczeni mieszkańcy zwrócili się wówczas do jedynej mocy, w której mogli jeszcze szukać nadziei i ratunku... do Boga. Na podwórkach warszawskich kamienic powstały wtedy setki kapliczek.
Cios za ciosem
Rok 1943 był dla mieszkańców nadwiślańskiej metropolii jednym z najgorszych w dziejach. Najpierw przyszła tragedia getta. 19 kwietnia wybuchły rozpaczliwe walki ostatnich przebywających na tym terenie ludzi przeciwko niemieckim okupantom, którzy weszli do odgrodzonej od reszty części miasta, aby ich wytępić. „Tydzień temu rozpoczął się akt drugi bestialskiego niszczenia Żydów w Polsce. Niemcy przystąpili do wywożenia pozostałych w Warszawie 40 tys. Żydów. Getto odpowiedziało zbrojnym oporem" – czytamy w „Biuletynie Informacyjnym" z 29 kwietnia 1943: „Społeczeństwo Warszawy z uznaniem wsłuchiwało się w trzask salw obrońców i z niepokojem śledziło łuny i dymy coraz rozleglejszych pożarów" – dodano w artykule.

Warszawiacy „nieniemieccy", jak ich oficjalnie nazywała propaganda okupantów, mieli różny stosunek do tragedii swych żydowskich pobratymców. W wielu wypadkach nie przynosił on im chluby. Patrząc jednak na plan ówczesnego miasta, trudno nie dostrzec faktu, iż podczas powstania w getcie niemal nie było w Warszawie miejsca z którego nie widać by było łun pożarów, kłębów dymu i nie czuło się swądu palonych domów. Godzina za godziną, dzień za dniem, tydzień za tygodniem. Po ustaniu walk Niemcy nadal niszczyli tę liczącą około 1/3 powierzchni całego miasta, dzielnicę. Świadomość tego, co się tam wydarzyło, była potwornym szokiem dla każdego mieszkańca Warszawy, niezależnie od poglądów.
Niemal jednocześnie Polacy otrzymali następny psychiczny cios, gdy Niemcy ujawnili odkrycie masowych grobów polskich oficerów w Katyniu. Tak więc i po drugim z napastników z września 1939 r. nie można się było spodziewać niczego dobrego. Jednak wbrew nadziejom hitlerowców katyńska propaganda nie przysporzyła im sympatii wśród ogółu Polaków. Postępowali oni raczej w myśl kolportowanego przez Mały Sabotaż wierszyka: „Nie ufajcie szwabskiej świni, która wrzeszczy o poranku. Łzy wylewa nad Katyniem, nic nie mówi o Majdanku" (oryginał ulotki-vlepki z tym dwuwierszem znajduje się w zbiorach Muzeum Powstania Warszawskiego).
„W nocy nalot, w dzień łapanka"
Nie był to niestety koniec nieszczęść w tym okrutnym czasie. W maju potężne sowieckie bombardowanie, a dwa miesiące później kolejna tragedia – śmierć Naczelnego Wodza, gen. Władysława Sikorskiego. Do dzisiaj trwają spory o prawdziwe przyczyny katastrofy na Gibraltarze, a wiele towarzyszących jej okoliczności nadal owiane jest mrokiem tajemnicy. Ówczesna niemiecka propaganda natomiast z lubością podkreślała, iż winę za śmierć Sikorskiego ponoszą Brytyjczycy.
Punktem krytycznym były jednak wydarzenia z owej strasznej majowej nocy. Sowieckie bombowce pojawiły się nad miastem około godziny 23. Garnizon niemiecki został zaskoczony, obrona przeciwlotnicza niemal nie istniała, a syreny alarmowe zawyły dopiero po wybuchach pierwszych bomb. Sowieci zniszczyli wówczas nie tylko instalacje o znaczeniu militarnym jak lotnisko Okęcie czy linie kolejowe, ale także wiele cywilnych budynków mieszkalnych. W ruinie znalazły się m.in. kamienice przy pl. Zbawiciela oraz domy przy ul. Grójeckiej i Marszałkowskiej. Jak wspominali świadkowie, wraz z bombami z samolotów leciały na ziemię setki ulotek z obłudnym tekstem odezwy do Narodu Polskiego.
„Pierwsza eskadra sowieckich bombowców na warszawskim niebie pojawiła się o 23.15" – relacjonował świadek tamtego wydarzenia, hiszpański charge d, affaires, książę Parcentu Casimiro Florencio Granzow de la Cerda. „Bombardowanie trwało bez przerwy do godz. 1.30. [...] Zniszczenia są całkiem poważne w budynkach mieszkalnych, a przede wszystkim na lotnisku oraz w parkach samochodowych i składach materiałów wojennych. Liczba ofiar jest znaczna [...]. Lokatorzy jednego z całkowicie zniszczonych domów w centrum, którzy ukryli się w piwnicach, zostali odnalezieni utopieni na skutek zalania schronienia wodą z uszkodzonego wodociągu".
Bomby spadły m.in. w Śródmieściu. „Niektóre ulice, jak Grójecka czy Marszałkowska koło pl. Zbawiciela wyglądem swym przypominały obraz z dni wrześniowych" – pisał inny świadek nalotu Ludwik Landau. „Porwane przewody tramwajowe, od czasu do czasu nieuporządkowane jeszcze gruzy i pogorzeliska. Wszystko pokryte pyłem, jadące ulicą w zastępstwie tramwajów doraźnie uruchomione furki z pasażerami, a czasem i wózki z rzeczami mieszkańców pozbawionych nagle domu".
Bombardowanie z nocy 12 na 13 maja było największym, lecz nie jedynym nalotem sowieckiego lotnictwa na stolicę. Bombowce z czerwoną gwiazdą pojawiły się po raz pierwszy nad Warszawą już 23 czerwca 1941, w dzień po rozpoczęciu przez armię III Rzeszy ataku na swojego dotychczasowego największego europejskiego sojusznika. W latach następnych nadlatywały nad Warszawę jeszcze wiele razy. Jednak ten z nocy 12 na 13 maja 1943 był największym i najbardziej niszczycielskim. Przez wiele lat temat sowieckich bombardowań Warszawy nie mógł być poruszany. Do dzisiaj zachowało się niewiele pisanych świadectw na ten temat. Jedne z dokładniejszych – bo nie relacje pojedynczych osób, ale fachowe analizy sporządzane na potrzeby polskich władz emigracyjnych – odnaleziono dopiero kilka lat temu w zbiorze dokumentów odkrytych w skrytce mieszkania przy ul. Filtrowej, gdzie w czasie okupacji mieściła się kwatera płk. Antoniego Chruściela „Montera".
Zachowanie się ludności polskiej cechuje większa nerwowość niż w roku 1939, gdy naloty były o wiele cięższe" – pisano w raporcie do Londynu. „W wielu wypadkach mieliśmy możność stwierdzić, że osoby, które wówczas znosiły bombardowanie bardzo dzielnie, obecnie podczas nalotu załamują się nerwowo. Zjawisko to należy wytłumaczyć prawdopodobnie wyczerpaniem nerwowym podczas lat okupacji". Próbowano tę sytuację jakoś „oswoić". Wyrazem tego jest choćby słynna okupacyjna piosenka „Siekiera, motyka...". Żartobliwa aluzja do sowieckich nalotów znajduje się w drugim jej wersie: „w nocy nalot, w dzień łapanka". Jednak tak naprawdę nikomu wówczas nie było do śmiechu.
Upamiętnienie ofiar
Do dzisiaj nie oszacowano nawet pełnej liczby mieszkańców, którzy stracili życie w wyniku sowieckich bombardowań. Podawane są ich bardzo rozbieżne liczby – od tysiąca do nawet 20 tys. osób zabitych we wszystkich z nich. Ponadto przez wiele lat z oczywistych względów o tych ofiarach nie można było nawet wspominać. Nikt nigdy nie upamiętnił ich żadną tablicą czy pomnikiem. Jedyną pamiątką są daty „1943" umieszczone na kapliczkach stojących w podwórzach warszawskich kamienic.
„Wszystko to skłaniało do szukania pociechy religijnej, ale posługa w kościele była ograniczona" – pisze Magdalena Stopa we wstępie do albumu „Kapliczki warszawskie". „Okupant zniósł święta, które nie przypadały na niedzielę, zabronił odbywania procesji i zgromadzeń, zakazał śpiewania pieśni patriotycznych. Do tego godzina policyjna, łapanki. I stąd kapliczki w kamienicach. Powstały ich wówczas setki, może nawet tysiące. Dokładnej liczby już nie da się ustalić".
Warszawskie kapliczki podwórkowe, z których część, mimo wielkich zniszczeń miasta w Powstaniu Warszawskim, zachowała się do dziś, stanowią wyjątkowe świadectwo czasów okupacji, niespotykane nigdzie indziej na świecie. To także wyraz nieugiętego ducha Polaków, którzy mimo wszystko nie ulegli podszeptom żadnej z totalitarnych potęg zmagających się na naszych ziemiach o dominację nad światem. Zdesperowani prości ludzie, zwątpiwszy w ludzką sprawiedliwość i dotychczasowy porządek tego świata, woleli na podwórkach swoich kamienic zwrócić oczy ku Bogu.
Uważam Rze Historia
środa, 28 października 2020
Holy Cross Church

The Holy Cross Church has witnessed more student demonstrations and tear gas than any other church in Poland.
During the Warsaw Rising, it was the site of heavy fighting between the insurgents and the Germans. It was seriously damaged, but some original Baroque altarpieces have survived and adorn its interior.
Pillar containing Chopin's heart (just above the bouquet near bottom)

Statue of Christ Bearing His Cross, in front of the church

Interior

1945
środa, 17 czerwca 2020
Nowy Świat Street

It comprises part of the Royal Route (Trakt królewski) that runs from Warsaw's Royal Castle and Old Town, south to King Jan III Sobieski's 17th-century royal residence at Wilanów.
It's long been the city's fashionable shopping street, and is lined with restaurants, shops and cafés. Most of the buildings date from post-WWII, but the restoration here was so complete that the predominant architecture style is 19th-century neoclassical.
Nowy Świat przy Al. Jerozolimskich

Nowy Świat w 1935 (zdjęcie: Henryk Poddębski)

Aleje Jerozolimskie w 1935 (zdjęcie: Henryk Poddębski)
czwartek, 19 grudnia 2019
sobota, 15 czerwca 2019
Marie Curie's birthplace & museum

- Address: ul Freta 16 (Nowe Miasto)
Maria Skłodowska was born in Warsaw, in the Russian partition of Poland, on 7 November 1867, the fifth and youngest child of well-known teachers Bronisława and Władysław Skłodowski.
Marie Curie was the first woman to win a Nobel prize and the first person to win two Nobel Prizes.
- Nobel Prize in Physics (1903)
- Nobel Prize in Chemistry (1911)

Maria Skłodowska at 15

Perhaps the most famous of all women scientists, Maria Sklodowska-Curie is notable for her many firsts:
- She was the first to use the term radioactivity for this phenomenon.
- She was the first woman in Europe to receive her doctorate of science.
- In 1903, she became the first woman to win a Nobel Prize for Physics. The award, jointly awarded to Curie, her husband Pierre, and Henri Becquerel, was for the discovery of radioactivity.
- She was also the first female lecturer, professor and head of Laboratory at the Sorbonne University in Paris (1906).
- In 1911, she won an unprecedented second Nobel Prize (this time in chemistry) for her discovery and isolation of pure radium and radium components. She was the first person ever to receive two Nobel Prizes.
- She was the first mother-Nobel Prize Laureate of daughter-Nobel Prize Laureate. Her oldest daughter Irene Joliot-Curie also won a Nobel Prize for Chemistry (1935).
- She is the first woman which has been laid to rest under the famous dome of the Pantheon in Paris for her own merits.
Marie Curie in her lab
The Marie Curie Museum is an 18th-century building where Marie Curie,Maria Skłodowska,was born.

Polish banknotes
It would be a beautiful thing, a thing I dare not hope, if we could spend our life near each other, hypnotized by our dreams: your patriotic dream, our humanitarian dream, and our scientific dream. [Pierre Curie to Maria Skłodowska]
sobota, 28 stycznia 2012
Kolonia Jazdów

Kolonia ta powstała na terenie dawnego Szpitala Ujazdowskiego jako tymczasowe mieszkanie dla robotników pracujących przy odbudowie stolicy. Domki te trafiły do Polski w ramach reparacji wojennych jakie Finlandia musiała świadczyć na rzecz ZSRR. Kolonię Jazdów wzniesiono jako osiedle tymczasowe, które miało stać w tym miejscu przez okres ok. 5 lat. Jednak przez 65 lat w zupełnie niezmienionym stanie przetrwało w tym do dnia dzisiejszego.

sobota, 15 stycznia 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)















